reklama

12 stycznia 2018

Poseł Ziemniak nie głosował, kary nie ma

Poseł Ziemniak nie głosował, kary nie ma

Nie milkną komentarze po wczorajszym głosowaniu w sejmie dotyczącym ustaw aborcyjnych. W internecie krąży "czarna lista", na której znalazł się poseł naszego okręgu wyborczego Wojciech Ziemniak z Platformy Obywatelskiej. Dlaczego?

Przypomnijmy, że w czwartek sejm głosował, czy skierować do obrad komisji obywatelski projekt "Ratujmy Kobiety 2017". To inicjatywa, która zmierza do złagodzenia prawa dotyczącego przerywania ciąży. Projekt przepadł, bo kilkudziesięciu posłów opozycji - PO i Nowoczesnej - albo nie brało udziału w głosowaniu albo było mu przeciwnych. Dość nieoczekiwanie za pracami nad projektem była natomiast grupa posłów PiS. Więc gdyby cała opozycja zagłosowała za, to "Ratujmy Kobiety 2017" trafiłby do komisji. A tak trafił do kosza. 

Poseł Wojciech Ziemniak był w grupie parlamentarzystów PO, którzy nie wzięli udziału w tym głosowaniu. Dlatego też znalazł się na "czarnej liście" przygotowanej przez środowiska popierające "Ratujmy Kobiety 2017". 

- Jestem za tym, aby nie zmieniać obecnej ustawy regulującej możliwość przerywania ciąży - mówi Wojciech Ziemniak. Jak tłumaczy, nie głosował ani za projektem "Ratujmy Kobiety 2017", który liberalizuje te kwestie, ani za drugim - który je zaostrza.

Wczoraj władze PO wyrzuciły z partii trzech posłów, którzy głosowali przeciwko "Ratujmy Kobiety 2017". Wobec posłów, którzy nie głosowali, na razie nie podjęto żadnych działań. Nie wiadomo, czy dostaną jakieś kary - na przykład finansowe.

Zdaniem posła Ziemniaka głosowania w sprawach światopoglądowych powinny być wolne od dyscypliny klubowej.

- Ja nie wziąłem udziału w głosowaniu bez względu na konsekwencje. Jeśli takie będą, to je poniosę. Z tego wszystkiego zrobiła się gra polityczna, a to jest przecież bardzo ważna sprawa - dodaje poseł.

lm, Fot. Archiwum