reklama

09 października 2018

Nie chciała być podwładną Błażeja Baraniaka

Nie chciała być podwładną Błażeja Baraniaka

- Nie zamierzałam i nie działałam na szkodę Teatru Miejskiego w Lesznie, który współtworzyłam - zapewniła aktorka Beata Kawka, była kierownik artystyczna Teatru Miejskiego w Lesznie, która we wtorek spotkała się z dziennikarzami. Dlaczego po kilku miesiącach milczenia zdecydowała się zabrać głos właśnie teraz?

- Przez pięć miesięcy otrzymywałam maile i listy od widzów, którzy chcą wyjaśnień. Czekałam na rozprawę sądową, aby się wypowiedzieć, ale nie odbyła się w zaplanowanym na 26 września terminie - mówi Beata Kawka.
 
Utrzymuje, że to, iż zabiera głos właśnie teraz, nie ma nic wspólnego z wyborami samorządowymi. Tymczasem niektórzy odczytują to jako chęć zaszkodzenia prezydentowi Łukaszowi Borowiakowi, który jest zwierzchnikiem teatru.
 
- A niech się doszukują - odpowiedziała krótko. 
 
Wątek prezydenta Leszna i wyborów wypłynął jednak podczas spotkania.

- 11 maja, w piątek, w późnych godzinach wieczornych, na mój służbowy telefon przyszedł SMS od prezydenta miasta Leszna Łukasza Borowiaka z zapytaniem, czy prawdą jest, że zamierzam żądać od niego znacznej kwoty pieniężnej w zamian za poparcie go w wyborach samorządowych. Zdumiona odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że to jest aberracja - mówiła.
 
Ponadto powiedziała o trudnościach we współpracy z dyrektorem teatru w Lesznie. Mówiła o "absolutnej niezgodzie na pozostawanie podwładną Błażeja Baraniaka".
 
Przyznała, że:
 
- Już w kwietniu tego roku, na skutek długotrwałej presji oraz wydarzeń, które miały miejsce na linii interpersonalnej i merytorycznej z dyrektorem naczelnym Błażejem Baraniakiem, a których konsekwencje, przede wszystkim zdrowotne, ponoszę do dziś, zaczęłam rozważać rezygnację z pracy w Teatrze Miejskim w Lesznie. Długotrwały konflikt oraz praca w wysokim poziomie stresu spowodowały, że moja kondycja zdrowotna nie pozostawiała wątpliwości co do wyboru.
 
O publicznych wypowiedziach Błażeja Baraniaka, na przykład o tym, że namawiała prezydenta miasta Leszna do podjęcia działań niezgodnych z prawem, czyli do zwolnienia z funkcji dyrektora teatru Błażeja Baraniaka i zatrudnienia w to miejsce, poza konkursem, jej, oraz o innych szczegółach pozwu, nie chciała się wypowiadać.

- Poczekajcie do rozprawy - odpowiadała dziennikarzom.
 
Wyjaśniła też, że na początku współpraca z dyrektorem była bardzo dobra, że dopiero z czasem stała się zbyt trudna. Dlatego rozważała rezygnację z pracy. W międzyczasie jednak została wezwana do gabinetu dyrektora teatru, gdzie czekali też wiceprezydent Leszna Piotr Jóźwiak i prezydent Łukasz Borowiak, który:
 
- W milczącej obecności Błażeja Baraniaka oświadczył, że ma dosyć chaosu w teatrze, podjął już decyzję i rozmawiał z nowym kierownikiem artystycznym. Całego zajścia nie skomentowałam - relacjonuje Beata Kawka.
 
Tego samego dnia dostała wypowiedzenie od dyrektora z zarzutem utraty zaufania i działania na szkodę teatru.

- Dyrektor Baraniak w żaden sposób nie wytłumaczył mi, jakimi działaniami lub zaniechaniami doprowadziłam do powstania szkody po stronie teatru i tym samym doszło do utraty zaufania.
 
W sądzie będzie domagać się wyjaśnień i odszkodowania. Na świadków powołała 17 osób, głównie artystów współpracujących z teatrem w Lesznie.
 
Rozprawa zaplanowana jest na 19 grudnia.
 

(kin) Fot. K. Zydorowicz